niedziela, 28 maja 2017

Pola Księżycowe

Pola księżycowe Jan Drożdż

Twórczość Jana Drożdża poznałam rok temu czytając jego debiutancką powieść Nieskończona Przestrzeń Snu. Przygoda Niny, jej determinacja, odwaga i chęć jej chęć poznania prawdy bardzo przypadła mi do gustu. Zainteresowało mnie błądzenie po snach, tych niezwykłych miejscach, które rządzą się swoimi prawami oraz szukanie rozwiązania zagadki. Spodobał mi się utworzony przez autora świat marzeń sennych i koszmarów. W Polach Księżycowych autor zabiera nas tym razem do Uniwersytetu (ale nie Marzeń Sennych), tylko do tajemniczego Uniwersytetu na pewnej wyspie. 

Rafael, główny bohater, jest studentem tego sekretnego Uniwersytetu (mogę wam zdradzić, że znajduje się on w Europie) i wraz z innymi studentami poznaje filozofię rewolucji. Na zakończenie roku zostaje on zwerbowany, wraz z garstką innych studentów, do elitarnego Bractwa Sprawiedliwych. Wkrótce potem rozpoczyna się wyczerpujące szkolenie, podczas którego Rafael próbuje się przystosować do nowej rzeczywistości i poznać tajemnicę śmierci swojego brata. 

Autor i narrator (czyli Rafael), w tej książce, kochają się w słowach. Sam wstęp mówi nam, że jest ono niezmiernie ważne. Przez to zamiłowanie do słów, tych wyszukanych i nie, historia bardzo się rozciąga. Pierwszy rozdział to opis Uniwersytetu, kampusu i samej wyspy. Jest on bardzo dokładny, jakbyśmy faktycznie zwiedzali go z przewodnikiem. Autor bardzo dobrze nam o nim opowiedział, jednak rozdział jest przesadnie długi, oraz informacji w nim zawartych było zbyt dużo i po przeczytaniu rozdziału nie potrafiłam sobie przypomnieć większości danych. Czytając tą część bardzo brakowało mi mapy całego kampusu. Zdecydowanie ułatwiłaby rozeznanie w terenie, skoro autor bardzo dokładnie chciał nam przedstawić to miejsce zdarzeń. 


Historia Rafaela została bardzo dokładnie przez niego samego opisana. Wszystko co widzi i każdego kogo widzi możemy poznać jego oczami. Czytając Pola Księżycowe mamy bardzo wyraźne wrażenie „siedzenia w głowie" bohatera. Student często wtrąca wytłumaczenia i jakieś dodatkowe informacje, analizuje sytuacje i ludzi wokół siebie, dzięki czemu lepiej rozumiemy historię. Jednak przydługie opisy rozterek bohatera przesadnie spowalniają akcję powieści. Autor często używa wyszukanych fraz i słów, które momentami przytłaczają czytelnika, co niestety nie jest plusem tej powieści. Czytając tę historię ma się wrażenie, jakby się wylądowało w innej epoce, a historii tej nie powinno się czytać tylko słuchać w karczmie, opowiedzianą przez okolicznego gawędziarza.  

Debiutancka powieść Jana Drożdża była zdecydowanie lepsza. Czekam na kolejne książki tego autora z nadzieją, że będą dorównywać Nieskończonej Przestrzeni Snu, albo nawet ją przebiją.


Recenzja powstała w ramach współpracy z Janem Drożdżem i Wydawnictwem Novae Res

3 komentarze:

  1. Aż sprawdzę jak ta książka w środku wygląda :) Czy faktycznie przeniesie mnie do innej epoki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. O Janie Drożdżu już gdzieś słyszałem... Ale zacznę go czytać od tej pierwszej jego książki. Skoro piszesz, że jest lepsza. :)

    OdpowiedzUsuń