piątek, 25 listopada 2016

Historia miłości - recenzja książki "Dopóki mamy twarze"


To przede wszystkim opowieść o miłości. Miłości dwóch sióstr Istry i Ouri. Jednej bardzo pięknej (tak pięknej, że ludzie uważają ją za boginię) i drugiej bardzo brzydkiej. Obie są księżniczkami w państwie Glome, państwie barbarzyńskim rządzonym przez króla tyrana. Po śmierci matki Istry, która zmarła tuż przy porodzie córki, zajęła się nią Ouris. Razem z nią dziecko wychowuje Lis – niewolnik pochodzący z Grecji. Niestety w królestwie wkrótce nie dzieje się dobrze. Pod panowaniem wybuchowego i negatywnego króla, który nie może znieść myśli, że ma trzy córki, lecz żadnego syna na Państwo spadają choroby i susze, brakuje jedzenia, lekarstw i nadziei. Potrzebna jest natychmiastowa pomoc, pomoc bogini- Ungit. Ale bogini oczekuje krwawej ofiary złożonej Bestii.

Główną bohaterką i narratorem całej powieści jest Ouri. To silna kobieta, która nie ma prostego życia. Jest szykanowana ze względu na swój wygląd oraz nie ma szans na małżeństwo. Lecz nie poskąpiono jej mądrości i siły mężczyzny. Nie tylko brakuje jej urody, ale również miłości. Początkowo straciła matkę, a ojciec nigdy nie okazywał pozytywnych uczuć. Uczucie miłości poznała po narodzinach Istry – najmłodszej siostry. Stała się dla niej całym światem, ale i tę miłość bogowie jej odebrali. Nie rozumie dlaczego tak się stało, a oni nie raczą jej udzielić odpowiedzi. Zawsze milczą gdy powinni byli coś powiedzieć. 

W książce znajdujemy mnóstwo porównań do Greckiej mitologii. Nasza główna bohaterka i narratorka powieści uczy się Greckiego i kultury Greckiej. Nazywa swoją piękną siostrzyczkę Psyche, imię to idealnie pasuje do małej księżniczki. A i historie obu kobiet mają ze sobą wiele wspólnego.  Dopóki mamy twarze to historia oparta na micie o  Kupidynie i Psyche. Miłości pięknej i tragicznej, zepsutej przez zazdrość innych. Jednakże wersja Lewisa różni się od oryginału dość znacząco. Przede wszystkim pobudkami zniszczenia tej bosko ludzkiej miłości. Oraz została znacząco rozbudowana i opisana z perspektywy siostry Psyche. 

Typowo czarnym charakterem tej książki jest Król. Ciężko znaleźć w nim jakiekolwiek dobre cechy. Bije własne córki, obraża i poniża oraz zmusza do ciężkiej pracy. Nie mając syna, pragnie po raz trzeci się ożenić, jednak z żadnym władcą nie może w tej sprawie dojść do porozumienia. Do tego w państwie dzieje się coraz gorzej, a on nie potrafi nad tym zapanować. Ouri opisuje również negatywnie bogów. Znamy ich z perspektywy Ouri, która przez nich doznała ogromnej krzywdy. A jacy są naprawę, nie wiemy. W końcu to bogowie. Siedzą na górze i czekają na ofiary za które się odwdzięczają. Ale czy ich działalność na prawdę jest ich? W powieści narratorka nie raz poddaje tę tezę w wątpliwość. Temat wiary to jeden z głównych wątków tej książki. Lis na początku uczy Ouri, że bogowie to tylko mit, wymyślony przez poetów. Teza ta zderza się z dużą wiarą Psyche w bogów, która jest przekonana o ich prawdziwości. 

Dopóki mamy twarze to historia nie tylko o miłości siostrzanej, również miłości niespełnionej, miłości ojcowskiej oraz tej do królowej i ludu. To też opowieść o wierze i o wierzących. Spotykamy się z problemem przebaczenia, wyrzutów sumienia, i niepokojem duszy. Główna bohaterka pragnie być szczęśliwa, ale czy zdarzenia z przeszłości i powracająca udręka kiedykolwiek ją opuszczą? Czy kiedykolwiek będzie mogła pogodzić się z utratą swojej miłości?

Książka bardzo mi się spodobała i nie miałam żadnych trudności z jej przeczytaniem. Nie mogłam się doczekać by poznać dalsze losy Ouri. Lewis pisze tak, że chce się czytać. Nie jest napisana trudnym językiem ze zbędnymi przydługawymi opisami natury, co dla mnie (jak i zapewne dla wielu) jest bardzo korzystne. Autor przede wszystkim skupił się na pokazaniu dziejów Ouri i osób z bardzo bliskiego jej otoczenia. Jest to jedna z mniej znanych książek C.S Lewisa, lecz nie mniej warta uwagi od Narnii czy chrześcijańskich dzieł autora.

Recenzja powstała w ramach współpracy z  Wydawnictwem Esprit.

Czy ktoś z was kiedyś czytał tę książkę? Koniecznie dajcie znać w komentarzu co sądzicie.

Zapraszam na Tydzień z Lewisem ;) Książkę możecie wygrać TUTAJ

3 komentarze:

  1. Nie czytałam, ale po tej recenzji chętnie po nią sięgnę. Wygląda na ciekawą i w moim typie. ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, nie wiedziałam że Lewis napisał coś więcej niż tylko "Narnię"! :O Dobrze się o takich rzeczach dowiedzieć. Koniecznie będę musiała zapoznać się z tą powieścią. Wątki mitologiczne mnie nie zaskakują, wiem że Lewis bardzo lubił mitologię ;)

    OdpowiedzUsuń