wtorek, 29 listopada 2016

Droga do wiary C.S Lewisa. Recenzja książki Zaskoczony Radością.


Lewis nie jest mi obcy. Pierwsze dzieło tego autora z jakim się zetknęłam była oczywiście Narnia. Czytałam ją mając ok 12 lat. Dopiero później postanowiłam sięgnąć po inne jego książki. Było to: Listy starego diabła do młodego. Myślałam, że znam historię Lewisa, czytałam artykuły o jego życiu. Pierwszym z nich był znaleziony w Świecie Wiedzy, to z niego dowiedziałam się o przyjaźni z Tolkienem i o tym, że właśnie za sprawą tego człowieka Lewis powrócił do wiary w Boga, i dzięki temu napisał Narnię. Sięgając po Zaskoczony Radością, myślałam że dużą rolę poświęci on właśnie tej postaci. Ale zadziwiającym jest to, że o Tolkienie wspomniał może kilka razy, a jego droga do wiary była trochę dłuższa. 

Ta zielona książka wydana przez Esprit ukazuje Lewisa z jego własnej perspektywy. Autor opowiada o swoim życiu, o swojej drodze do Wiary i o szukaniu Radości. Radość dla autora „to niezaspokojone pragnienie godniejsze porównania niż cokolwiek, co mogłoby je zaspokoić. (...) radość oznacza tu coś zupełnie innego niż szczęście, czy przyjemność. Łączy ją z nimi jedno, a mianowicie to, że kto raz doświadczył Radości, będzie jej pragnął znowu. Poza tą cechą, biorąc pod uwagę istotę Radości, tak jak ja ją rozumiem, należałoby raczej nazwać ja szczególnym rodzajem smutku lub przygnębienia. Jest to jednak smutek za którym się tęskni.„ To uczucie, którego pragnie. Sam mówi, że kto raz go doświadczył będzie pragnął go znowu. Jednakże jest to też uczucie smutku, ale takiego za którym się tęskni. 

Lewis pokazuje nam nie tylko drogę do wiary, lecz również drogę kształtowania się jego osobowości. Poznajemy tych, którzy mieli na nią wpływ. Sam autor przyznaje się nam do błędów. Zwraca uwagę na własną młodzieńczą naiwność, głupotę i pomyłki. Dzięki temu staje się nam bliższy i prawdziwszy. Często stara się również wytłumaczyć swoje zachowania jak i tych, który nie byli dla niego mili. Z perspektywy czasu młodzieńcze postępowanie staje się bardziej zrozumiałe, nawet to należące do naszych wrogów. Nieprawdaż? 

Zaskoczony Radością to autobiografia autora, który ukazuje swoją drogę od wiary do ateizmu i z powrotem do wiary. Lewis pokazuje nam swoje życie od początku. Pokazuje jakie emocje nim targały i jakie zdarzenia miały wpływ na kształtowanie się jego filozofii. Opowiada to wszystko z perspektywy czasu dlatego nie raz przyznaje się, że wówczas jego myślenie było błędne i głupie. Lecz dopiero na starość można dostrzec jaki mylące było nasze myślenie w latach młodości. Sam autor nie potępia się za to. Po prostu ukazuje nam jak jest, że to nie jest nic nadzwyczajnego. Lewis zawsze chciał być nienadzwyczajny. Pospolity, gdzieś tam w tłumie. Nie wyrywał się i nie pragnął zyskać tłumu fanów. Były w jego życiu sytuacje, gdy ludzie brali go za osobę wywyższającą się, ale jak sam autor przyznaje była to wielka pomyłka. W książce przytacza taką sytuację. Podczas rozmowy zapytał się o znaczenie jakiegoś słowa, które przez rozmówców uważających że takie wyrażenie może powiedzieć ktoś pospolity, nie zrobił tego by pokazać że on takich słów nie używa, ale ze zwykłej niewiedzy. Jednakże rozmówcy odebrali to w inny sposób.



Clive pokazuje nam swoje życie. Życie chłopca, młodzieńca i dorosłego. Czytając te prawie 350 stron razem z nim przejdziesz przez jego życie. Na jego przykładzie możesz poznać realia egzystencji młodego chłopca w czasach pisarza (ponad 100 lat temu). Czas w internacie, czas podziwu starszych, szukania przyjaciół, problemów filozoficznych, które dla młodego chłopca wydają się tak bardzo istotne. Lewis chętnie opisuje tych dzięki, którym jego myślenie zostało ukształtowane. O tych najważniejszych, bez których Lewis nie przeszedł by takiej drogi i tym samym mógłby nie być znanym tam tym Lewisem. Nie rzadko wspomina również o swoim ojcu, z którym ciężko było mu znaleźć wspólny język. 

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Absolutnie nie jest napisana skomplikowanym językiem z użyciem miliona niezrozumiałych dla zwykłego czytelnika słów. Którą może poznać każdy ale każdy inaczej ją przyjemnie i co innego dla siebie wyciągnie. Polecałbym jednak tę książkę starszym czytelnikom, gdyż więcej będą w stanie z niej wynieść. Jest to książka skierowana dla tych co chcą trochę bardziej poznać autora Narnii. Lecz nie powinna być ona pierwszą książką Lewisa z jaką powinieneś się zetknąć. To historia człowieka, który błądzi i nie boi się do tego przyznać. Autobiografie mają tę wspaniała cechę, że pozwalają nam się uczyć na błędach innych, lub zrozumieć lepiej samych siebie. 


Recenzja powstała w ramach współpracy z  Wydawnictwem Esprit.

Książkę możecie wygrać Tutaj w ramach Tygodnia z Lewisem.

3 komentarze:

  1. Książka wydaje się naprawdę ciekawa, szczególnie poruszany temat wiary i życia autora. Chętnie kiedyś po te książkę sięgnę szczególnie, że czytałam jedynie "Opowieści z Narni".
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Takiej książki ostatnio szukałam. Z chęcią poznam drogę Lewisa może odnajdę w nim swoją własną... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Autor znany, książka chwalona. Jednak to chyba nie dla mnie. Jakoś nie wiem dlaczego, ale nie czuję się w takich książkach, więc raczej po nią nie sięgnę. Mimo wszystko cieszę się, że tobie się podobała i recenzja jest pozytywna :)
    https://ksiazkiwidzianeoczaminatalii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń