niedziela, 7 sierpnia 2016

Bycie innym, bycie dziwnym... BYCIE SOBĄ!

Jedyny Pirat na Imprezie - Lindsey Stirling, Brooke S. Passey

Czasem wystarczy robić to co się kocha i nie próbować dopasować się na siłę. Czasem dobrze być sobą nawet gdy to oznacza bycie na Ziemi Niczyjej.


Lindsey to youtubrka, skrzypaczka, amerykanka i po prostu dziewczyna. Chcesz ją poznać to kliknij w poniższe video:



(Kliknięte? Mam nadzieje, że tak. To dobry podkład muzyczny na resztę tekstu. )

Sięgając po tę książkę bałam się zarazy optymizmu i choroby Możesz-Osiągnąć-Wszystko. Trochę słusznie, trochę nie.

Wydawało mi się, że historia Lindsey nie jest mi obca i dość dużo już wiem na jej temat. Moja przygoda z jej muzyką zaczęła się już 4 lata temu. Kiedy ją zobaczyłam szybko skradła mi serce, a moje uszy pokochały jej muzykę. I tak Lindsey w moim życiu jest. Czasem intensywniej, czasem mniej. Nie mogę się uważać za jej fana nr jeden (bo Phelba), jednak wydawało mi się, że wiem o niej sporo. Tu się myliłam. Czytając „Jedynego Pirata...” dowiedziałam się rzeczy, o które nawet Lindsey nie podejrzewałam.


Podoba mi się w tej książce to jak skrzypaczka opisuje siebie. Jak bardzo stara się byśmy mieli ją za zwykłą dziewczynę, która się czasem nie umaluje, chodzi bez spodni i powie coś nietaktownego lub popełni gafę na wielkich galach i imprezach dla VIP-ów lub pływa goła w jeziorze. Zagłębiając się w jej historię poznałam trochę bliżej życie artystki za kulisami, to że nie zawsze jest łatwo, a pieniądze czasem się kończą. Jak dużo poświęciła by być na tak dużych scenach. Ciężko być zauważoną i docenioną, a jeszcze ciężej utrzymywać swoje poglądy w świecie show biznesu. Sama Lindsey wspomina, że często jest na Ziemi Niczyjej przez co ciężko jej znaleźć kogoś bardzo bliskiego. Ale przekonuje się, że w tym miejscu nie zawsze jest sama. Chyba najbardziej bliskie w niej jest to, że nie jest idealna. Sama przyznaje się w książce do swoich błędów czasem wystawiając się na śmieszność. Ale słusznie, co jakiś czas musi swoim fanom przypomnieć, że jest tylko człowiekiem. Czasem i ona może mieć podkrążone oczy ze zmęczenia, lub kompletny nieład na głowie. 


Na tych prawie 300 stronach znajdziemy historie smutne, śmieszne wesołe i... obrzydliwe. Ciężko mi się przyznać, ale troszkę mokre policzki mi się zrobiły... Lecz zaraz potem pojawił się śmiech.  Lindsey objawia nam się w kilku wersjach (tworzących razem interesującą całość). Jako szef, którego większość z nas trudno byłoby znieść. Jest wymagająca dla siebie i innych, wiele musiała się nauczyć i jak sama mówi: ciągle się uczy i uczyć będzie. Jako przytłoczona samą sobą osoba i trochę jako wariatka ze swoimi dziwnymi nawykami. Poznajemy też Lindsey od strony smutnej, od strony jej słabości, problemów i brakiem akceptacji samej siebie. Tematy, które porusza youtuberka mogą dotyczyć każdego z nas. Sama walczy z własnymi słabościami i pokazuje, że można im się przeciwstawić, że nie muszą rządzić naszym życiem. Możesz być wolny. 

Lindsey mi zaimponowała gdy miałam 16 lat, gdy byłam w Liceum i starałam się odnaleźć swoją osobowość. Zapragnęłam być taka jak ona, taka odważna w tym co robi. A tak mało ją wtedy znałam. Po lekturze postawa Lin dalej mi imponuje (nawet bardziej), ale już dawno nie zamierzam być taka jak ona, bo nie o to w tym chodzi. 

Ale, ale! Nie można zapomnieć również o jej fanach. Lindsey Stirling wspomina o nich w książce i im dziękuje nie raz. Bo bez nich nie było by Lindsey Stirling (bez nich i bez Devina). Sama uważam, że Stirlingites to fantastyczna grupa fanów. Która grupą się nie zowie, a rodziną. Lindsey łączy ze sobą ludzi, dobrych ludzi. Będąc chwilę w takiej grupie można się poczuć jak w rodzinie (wiem co mówię). Lindsey zmienia życie ludzi. Choć jak sama skromnie napisała na kartach swojej książki to nie ona je zmieniła, ale jej fani zmieniają je sobie nawzajem. 

Jeśli spodobała ci się pierwsza piosenka zapraszam na jeszcze jedną:



Czasem może warto być tym jedynym piratem, bo nawet jeśli cię zbluzgają to pamiętaj, że byłeś kim ważnym skoro zwrócili uwagę na ciebie :) 

Ciekawostka: Wiesz, że "Jedyny Pirat na Imprezie" to pierwsze tłumaczenie książki Lindsey. Oryginał "The Only Pirate at the Party", ukazał się około pół roku wcześniej. Cieszę się, że Feera Young zdecydowała się wydać tę fantastyczną książkę. Mam nadzieję, że dzięki temu więcej Polaków pozna Lindsey i jej twórczość. A przetłumaczył tę książkę... Jerzy Bandel. Znasz go, znasz to bloger z Kto czyta żyje podwójnie.

Keep Spreading Lindsey Love 

Jadwiga 

23 komentarze:

  1. Też uwielbiam tą dziewczynę, uwielbiam ją energię, jej optymizm. Wyziera to z niej samej i z jej muzyki. I fantastyczne jest to że jest tym kim jest, jest sobą i nie chce udawać kogoś innego. To co robi, mówi nie jest na pokaz ale wychodzi z niej samej, ze środka jej serca. Jest to nieczęsto spotykane zwłaszcza u osób bardziej znanych. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jej naturalność i szczerość, nikogo nie udaje to najbardziej przyciąga :)

      Usuń
  2. Muszę sięgnąć, wydaje się być naprawdę interesująco ;)
    pozdrawiam ciepło
    Tomek z http://wswiecieksiazeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Przesłuchać, poczytać :)

      Usuń
  3. Pod koniec lipca czytałam tę książkę, a artystkę znam niecały rok, jednak stwierdziłam że muszę poznać jej historię. To był dobry wybór i nie żałuję, gdyż ta książka mnie wiele nauczyła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Lindsey potrafi nauczać. Wytrwałości, wiary, ufności, pokory i skromności :) Pokazuje że każdy z nas czasem się myli, popełnia śmieszne wpadki, ale trzeba się z tego pośmiać i płynąć dalej :D

      Usuń
  4. Od niedawna pokochałam twórczość pani Lindsey i nie mogę przeżyć dnia bez przesłuchania piosenki Shatter Me. Serdecznie ci polecam tę nutkę :D
    Bardzo bym chciała również przeczytać książkę o tej dziewczynie, bo bardzo mnie ciekawi. Mam nadzieję, że niedługo wpadnie w moje łapki <3

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i zapraszam cię do oddania głosu w ankiecie na moim blogu :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam każdy jej utwór :) Shatter me jest cudowne i daje niezłego powera!
      Już zagłosowałam :)

      Usuń
  5. Uwielbiam tę artystkę! Tworzy świetną muzykę!
    Koniecznie muszę zapoznać się z tą książką ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzykę ma fantastyczną. Po przeczytaniu książki będziesz jeszcze bardziej ją doceniać:)

      Usuń
  6. Ale świetna jest ta pierwsza piosenka, słuchałam jej chyba z pięć razy, a jak zobaczyłam drugą to także nie mogłam się oprzeć :) Zastanawiałam się nad przeczytaniem tej książki, ale skoro oceniasz ją tak dobrze, to chyba sama też sięgnę :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam bardzo! I artystkę i książkę :) Cieszę się, że ci się te utwory spodobały :)

      Usuń
  7. TRAGICZNA RECENZJA. MOZE TA ARTYSTKA JEST SPOKO, ALE TAK JOM PRZEDSTWILAS ZE NIT NIE BEDZIE CHCIAL JEJ ZNAC.
    ODPUSC SOBIE TEGO BLOGA. ZOSTAW TO LEPRZYM

    OdpowiedzUsuń
  8. Już wiele razy slyszałam o tej książce ale jakoś do mnie nie przemawia. Może kiedyś :)

    W wolnym czasie woadnij do mnie, blog o książkach być może coś ci się spodoba :)

    Truskaweczka (klik)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze jej nie czytałam, ale po twojej recenzji zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zachęciłam cię do sięgnięcia po książkę :)

      Usuń
  10. Książka naprawdę mnie zainteresowała i chętnie po nią sięgnę. Lindsey znam z paru otworów, ale chętnie bardziej zagłębie się w jej twórczość.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jej twórczość będziesz się zagłębiać z przyjemnością :)

      Usuń
  11. Książkę Lindsey przeczytałam w ramach BT zorganizowanego na Bluszczowych Recenzjach. Przyznam, że byłam mega przerażona, bo był to mój pierwszy BT. Książka do mnie przyszła i przyznam, że świetnie spędziłam przy niej czas. Nie jestem ogromną fanką Lindsey, ale z przyjemnością przeczytałam tę biografię. Ogromnie mi się podobała - znalazłam w niej coś, co mnie definiowało. Zobaczyłam, że jeśli taki skrzacik jak ona miała tak wielką siłę i wolę spełniania marzeń, to i mi nie stoi nic na przeszkodzie.

    Pozdrawiam,
    Isabelle West z Heavy Books

    P.S. Ostatnio gwałcę "Something Wild" nałogowo! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Something Wild jest świetne, ale wolę jej inne utwory. Widziałam też zwiastun tego filmu i na pewno go obejrzę :)
      To jest fajne w Lindsey, że jest zwykła dlatego jest tak bliska. Sobą i swoją postawą popycha ludzi do spełniania swoich marzeń.

      Usuń
  12. Ojeju, Jerzy przetłumaczył tę książkę? Nie miałam o tym pojęcia.. Jak zwykle niedoinformowana, boziu.. :D
    Ach, Lindsey jest ogromnie inspirującą osobą, nie mogę powiedzieć, że kocham ją nad życie, że jest moją idolką czy cokolwiek, ale lubię ją i szanuję. Po Jedynego pirata... na pewno sięgnę, nie mam wyjścia, moja przyjaciółka ją ubóstwia, więc ja w pewnym sensie też jestem na to skazana, ale takie "kary" są najlepszymi jakie mogą się nam trafić ;)

    Pozdrawiam cieplutko!
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń