niedziela, 3 lipca 2016

Masz, zjedz sobie rękę Maćka. Przestań! To nie etyczne.



Kiedy człowiek prawdziwie jest wolny? Kiedy nie ma zasad.
Genialnie to przedstawił w swoim opowiadaniu „Przynajmniej bym Pana zjadł” Przemysław Borkowski. Opowiadanie zaczęło się zdaniem: Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy zjedliśmy przyjezdnego. Zdanie idealnie, przez które musiałam doczytać tekst do końca.


Poznajemy miejsce z dala od cywilizacji, miejsce w dziczy, gdzie nawet ksiądz już się tam nie zapuszcza by odprawić mszę. To tam pozostały wyraźne ślady dawnego życia Słowian. Żyją sobie tam cztery rodziny, tylko cztery. Tak, tak żenią się między sobą, tak już od setek lat. Albo tysięcy. Tak na prawdę, żaden z mieszkańców nie ma pojęcia, kiedy ich przodkowie tu przywędrowali. Kiedyś byli nawet trochę jak reszta społeczeństwa, ale gdy się o nich zapomniało i oni zapomnieli o cywilizacji. Powracając do dawnych zwyczajów i wierzeń. Wiadomo, człowiek bez cywilizacji i pomocy rządu przy groźnych zimach i suszach zdany jest na głód. Głód sprawia, że można przestać być człowiekiem. W tym ciężkim czasie nagle zjawia się przyjezdny- naukowiec. Opowiada im o różnych innych kulturach, o tym jak żyją inni ludzie na całym świcie. Opowiada im też o kanibalizmie.

Właśnie. Co sprawia, że nie zjadamy drugiego człowieka? Odpowiedź jest prosta: Zasady. Z zasady ich nie jemy. Jednak są przecież kultury, które nie widzą nic złego w jedzeniu ludzi. Dla nich to normalne. Słyszymy też o skrajnych sytuacjach. Było tak zimno, że gdy ktoś umierał, pozostali szybko go zjadali puki był ciepły. Myślimy: straszne jak oni mogli. Ale przecież w momencie gdy już nie żył, stał się tylko mięsem. Pokarmem dla robali. Jednak jest to nieetyczne i... ograniczające.

Bez etyki byłaby wolność, ale również i chaos. To zasady trzymają społeczeństwo z daleka od zdziczenia. Ciężko jest złamać zasady, ale gdy już raz to zrobisz ta zasada stanie się dla ciebie bezwartościowa. Stajesz się wtedy zagrożeniem dla społeczeństwa.


Do takich refleksji doprowadziło mnie 4,5 stronicowe opowiadanie: "Przynajmniej bym pana zjadł". Na pewno go nie zapomnę i polecam wam je przeczytać. Ja je znalazłam w miesięczniku: Science Fiction Fantasy i horror. Sierpień 2011. Takie starocie znajduje się sprzątając szafki. Czytaliście może twórczość Przemysława Borkowskiego? Zgaduje, że z kabaretu Moralnego Niepokoju, każdy z was go zna :) 


9 komentarzy:

  1. Dokładnie. Ciekawe, co by się stało, gdyby etyki nie było. Zjadalibyśmy się nawzajem? A może coś gorszego?
    Opowiadanie może być bardzo ciekawe! :)
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do mnie, na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto by pomyślał, że etyka chroni ludzi, prawda? Jest konieczna w naszym świecie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Opowiadanie musi być świetne. :D Trochę zadziwia, muszę przyznać, że czegoś takiego jeszcze nie czytałam. :)
    Pozdrawiam: http://kochaneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To panowie z KMN pisują prozę? Jestem zaskoczona i zaintrygowana. Tym bardziej, że tematyka opowiadania jest tak niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również byłam zaskoczona, jak zobaczyłam jego nazwisko i zdjęcie przy tekście :D

      Usuń
  4. Nie wiedziałem, że Borkowski coś pisał. Dobrze wiedzieć.
    Świat by stanął na głowie gdybyśmy nie mieli zasad. Wystarczy brak internetu i ludzie zaczęli by się zabijać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie wydaje się naprawdę ciekawe i mam nadzieję, że znajdę je gdzieś w odmętach Internetu. Czas na poszukiwania ^^
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się uda :) Jeśli nie upoluj magazyn, może być łatwiej :)

      Usuń
  6. Fajnie że coś takiego napisał :)

    OdpowiedzUsuń