środa, 11 maja 2016

W centrum bitwy o ludzkość


Tytuł: Pierwsze uderzenie
Autor: Ian Douglas
Seria: Star Carrier: Tom 1
Wydawnictwo: Drageus Publishing House

Ostatnio przeglądałam książki wydane przez Drageus Publishing House. I tak, dziwnym sposobem, przeszłam od przeglądania książek do udziału w bitwie o ludzkość. W tę niezwykła podróż zabrał mnie pan Ian Douglas i jestem mu niesamowicie wdzięczna za tę możliwość. Wiecie, nie każdy może, tak po prostu, wejść na pokład statku kosmicznego. Autor stworzył nam możliwość podglądnięcia najlepszych pilotów, którzy wyruszyli w kosmos, o oddalone o 37 lat świetlnych od Słońca miejsce, by ocalić mieszkającą tam ludzkość ale nie był to jedyny powód tej podróży. 
Od pierwszych stron towarzyszymy Grupie Bojowej "Ameryka" znajdującej się już w pasie Kuipera w układzie Eta Boötis kilka lat świetlnych od samej planety Al-Haris al-Sama (potocznie nazywaną "I Ten But") . "Ameryka" to ogromny lotniskowiec, największy jaki udało się stworzyć ludzkości. Przypomina ogromnego grzyba. Kapelusz pełni rolę masy reakcyjnej i obrony przed promieniowaniem. Wkrótce zostały z niego wystrzelone myśliwce, które pierwsze mają dotrzeć na planetę by wspomóc w walce, z obcymi, ludzi mieszkających przy stacji badawczej (jakieś kilkadziesiąt tysięcy osób). Kilkanaście godzin później ma dotrzeć "Ameryka" Do tego czasu Niebiescy Omega są zdani na siebie.


Ale, ale! O co cała bitwa? Otóż, tylko obcy to wiedzą. Wojnę na "Bucie" prowadzimy z gatunkiem o nazwie: Turushowie. Są oni niezwykle interesujący. Tak bardzo od nas różni, że trudno pojąć cokolwiek co z nimi związane. Nie można ich nazwać ani zwierzęciem, ani rośliną. Są czymś pomiędzy, ale nie do końca. Bardzo ciężko ich zrozumieć poprzez nasze ziemskie doświadczenia. Fascynują mnie. Z niecierpliwością czekałam, aż dowiem się o nich jak najwięcej. Naukowcy ciągle badają wszystko co związane jest z nimi i z ich panami Sh'daar, którzy dla ludzi są bardziej mitem niż istniejącym gatunkiem. Podobno to oni polecili zniszczyć ludzki gatunek.
W czasie bitew nie brakuje niebezpiecznych sytuacji, katastrof i małych zwycięstw. Ludzkość trafiła na bardziej zaawansowanego technicznie przeciwnika, więc nie łatwo jest go pokonać. Turushowie są bezwzględni i nie mają litości dla ludzkości. 


W czasie przygody towarzyszymy kilku osobom, znajdujących się w różnych miejscach, będących na innych szczeblach kariery oraz... obcym. Tych ostatnich na początku ciężko mi było czytać, gdyż niewiele rozumiałam z ich psychologii. Dopiero wraz z odkryciami naukowców po części zaczęłam się odnajdywać w ich narracji.
Jednym z głównych bohaterów jest pilot myśliwca Niebieski Omega Siedem - Gray Trevor. Człowiek, który nie pasuje do reszty, nie został (jak reszta jego oddziału) wychowany w świcie technologii i nowoczesnego świata z całymi jego dobrami i przekleństwami. Na Ziemi są jeszcze miejsca, które nie podporządkowały się Konfederacji. Niemiłe okoliczności sprawiły, że Trevor został wcielony do wojska. Zmaga się teraz z problemami utraty rodziny i próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie.


Książka na początku nie była łatwa, musiałam się przyzwyczaić do stylu autora i wszechwiedzącego narratora. Pierwszy raz spotkałam się też z taką historią. Wcześniej, owszem, brałam udział w bitwach kosmicznych, ale nie byłam tak blisko panelu sterowania, nie słyszałam każdej komendy i całego planu. Mamy też, jak najbardziej, rozterki bohaterów, zwłaszcza Trevora, dzięki któremu poznajemy sytuację jaka panuje na Ziemi, ale znaczna część powieści skupia się na samej bitwie. 


Tak rozpoczyna się seria Star Carrier. Przygoda oferowana przez Iana Douglasa niezwykle mi się spodobała. Świetnie było się znaleźć w sercu bitwy poczuć napięcie, adrenalinę. Poznać nieznany gatunek i postawić stopy na obcej planecie (co nie do końca było bezpieczne). Nie mogę się doczekać by od nowa wsiąść na pokład myśliwca i wyruszyć z Trevorem na kolejne bitwy. Sprać komuś tyłki, odkryć kolejne światy i gatunki. W końcu, kto by nie chciał wiedzieć, co kryje się gdzieś tam.

Jadwiga

10 komentarzy:

  1. Fajna recenzja :)Zaciekawiła mnie, mimo, że nie czytam książek tego typu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię książek tego typu.Kiedyś uwielbiałam filmy Star Wars,ale teraz tego nie znoszę.:)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie oglądałam Star warsów. Może kiedyś to zmienię.

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc na razie nie mam ochoty na sf :D Ale może w niedalekiej przyszłości, to się zmieni :D
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa recenzja :) O ile po fantastykę sięgam bardzo rzadko, tak z sf chyba jeszcze nic nie czytałam :) Może dzięki Tobie zbadam ten grunt! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach! Genialna książka, na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie historie osadzone w kosmicznym klimacie, a do tego z dodatkiem bitwy i groźbą zagłady! Ach, coś wprost stworzonego dla mnie :D
    Pozdrawiam
    /secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam ci coś takiego znaleźć :)

      Usuń